Do singla

Współcześnie mamy wiele podejść do zjawiska zwanego „SINGIEL” i wydaje mi się, że są dwa typy osoby samotnej, które z kolei również dzielą się na podgrupy, ale o nich nie wspomnę… Te dwa typy to single z przymusu i z wyboru. Jakkolwiek ich nie skategoryzujemy „świat singlem stoi”. Ale singiel w Ciele Jezusa Chrystusa to również dość popularna osoba.

Ujmując sprawę mniej nowocześnie: drogie Panny i Kawalerowie, wdowy i wdowcy, rozwodnicy! Zacznę od samego początku. 

„…Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego.” (I Moj. 2:18) Większość z nas marzy o tej drugiej osobie, która będzie u naszego boku jako pomoc, uzupełnienie, miłość, przyjaciel, mąż/żona. Jednak gdy tej osoby nie ma, to zastanawiamy się czy coś z nami jest nie tak? Czy coś robię źle? Co poszło nie tak? Może faktycznie mam zbyt duże wymagania, jak mówią znajomi? Może rzeczywiście będę sam już do końca życia? Chyba nie istnieje nikt, kto mógłby mi się spodobać i mnie pokochać. Lepiej być samemu niż z byle kim.

I słyszymy z dwóch frontów dwie różne opinie dotyczące odnalezienie kogoś dla siebie i wyjścia spod etykiety SAMOTNY:  

  1. Spotykaj się z ludźmi, chodź na randki, bo inaczej jak masz kogoś odpowiedniego poznać?
  2. Bóg wyznaczył dla Ciebie tą jedyną osobę, która jest odpowiednia, a chodzenie na randki jest nie biblijne.

I nie wiadomo jak się do tych opinii ustosunkować. Co jest dla nas odpowiednie? Czego chciałby dla nas Bóg i co do nas mówi? I znów zastanawiamy się co jest nie tak?

Z mojej strony mam jedno zapewnienie. Jeśli nie wdarł się do twojego życia grzech (a tej sytuacji nie będę tu rozważać), nic nie poszło nie tak! Bóg widzi Twoje pragnienia i potrzeby, a pamiętajmy, że ma dla nas wszystko co najlepsze. Ale pragnę znów wrócić do samego początku czyli I Księgi Mojżeszowej 2 rozdziału. Zanim Bóg wypowiedział wcześniej przeze mnie cytowane słowa przebywał z człowiekiem, dał mu również zadanie do wykonania. Wszystko było rozłożone w pewnym okresie czasu, i Bóg zauważył potrzebę Adama do posiadania pomocy odpowiedniej dla siebie. 

Biblia jest pełna przykładów osób dla których czas miał kluczowe znaczenie: Abraham, Jakub, Józef, Mojżesz, Daniel, Dawid i wiele, wiele innych. Jednak nie o sam czas chodzi ale o to co w tym czasie robili. Dla nas żyjących szybko i w momencie przyśpieszenia dzieła Boga, ciężko jest być cierpliwymi. Jednak gdy czas oczekiwania zajmiemy przebywaniem w obecności Jezusa Chrystusa może się nagle okazać, że Duch Święty kształtuje nasz charakter przygotowując nam tą „drugą połowę” i NAS dla tej wymarzonej osoby. Niech czas oczekiwania na związek będzie czasem owocnym w budowanie bliskości z Naszym Panem, w kształtowanie naszego charakteru, wzmacnianie naszej służby, w uwielbienie i dziękczynienie. Nie wolno nam poprzestawać na marzeniach i tęsknocie. To czas misji do wykonania. Skoro ty jesteś przygotowywany, to wiedz, że ta druga osoba również. Dlatego, żeby twoje oczekiwania względem niej były spełnione i na odwrót, albo dlatego by wasze oczekiwania się zmieniły. Nic nie idzie źle jeśli idzie z Panem i u Jego stóp. 

Gdy Maria i Marta czekały na przybycie Jezusa gdy ich brat chorował, On zwlekał z przybyciem. Łazarz jest obrazem części naszego wnętrza, które chore umiera, by móc powstać do życia za sprawą naszego Boga jako zdrowe i przygotowane. Być może jest to ta część charakteru, która nie pozwoliłaby rozwijać się zdrowemu, błogosławionemu związkowi gotowemu na wspólną służbę, rodzinę. 

Bóg zna ciebie i  wie ile czasu potrzebujesz, choć to co ma dla Ciebie, chciałbyś już teraz. Wykorzystaj dobrze czas bo możesz chodzić jak Izrael 40 lat po pustyni, ale możesz przejść ją w 4 miesiące.

Poddawanie się smutkowi i biadanie bez poddania się działaniu Ducha Świętego może odwlec wasze spotkanie lub je uniemożliwić. Jak mówi fragment z Listu Rzymian 8:28 „A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują…”. Słowem klucz jest współdziałanie. Współpraca nasza ma polegać na poddaniu się Jego woli, zmianom, słowu, działaniu. Od naszego posłuszeństwa zależy wszystko. 

Powiesz mi, że znasz wiele małżeństw osób, których charaktery kształtowały się już w związku. Przecież pierwsze lata małżeństwa to docieranie się właśnie. Jednak bardzo dużo zależy od czasu, w którym akurat to się stało i wielkości naszego egocentryzmu. Osobom młodym wchodzącym w związek jest łatwiej, bo nie mają swoich utartych przyzwyczajeń, a odpowiedzialne życie zaczynają wspólnie. Osobom w Ciele Chrystusa jest łatwiej, bo znają każde swoją wartość w Nim, Słowo i chcą się poddawać Jego zmianom. No i na końcu osobom z nie przerośniętym Ego jest łatwiej ponieważ, kłótnie są u nich rzadkością albo nie występują. Częściej myślą o drugiej osobie. Myśląc o czasie możemy brać pod uwagę swój wiek, czy jesteśmy już osobami narodzonymi na nowo i jakie mamy doświadczenia za sobą. Im dłużej jesteśmy sami tym dziwniejsza zmiana w nas zachodzi. A mianowicie, będąc młodymi „widzimy ideał” w tym, w którym się zakochujemy, ale będąc starszymi, „szukamy ideału”, by móc się zakochać. 

Życzę wszystkim singlom, aby byli szczęśliwymi u stóp Jezusa, mimo tego, że nie siedzi tam jeszcze razem z nimi ta wybrana lub ten wybrany. Wasze szczęście nie zależy od tego kto tam z wami siedzi, ale od tego u czyich stóp się znajdujecie. Od tego, czyich słów słuchacie, w jakiej atmosferze przebywacie. Zachwyćcie się Jego obecnością, a nie spostrzeżecie się kiedy ktoś przy was się tam zjawi.

Jeśli bycie singlem jest jednak kwestią wyboru, modlę się o to, by był on podejmowany ze względu na Jezusa Chrystusa nie pod wpływem zranień, urazów, przywiązania do własnego EGO i wyjątkowości. Myślę, że pragnieniem Boga jest byście byli otoczeni prawdziwymi przyjaciółmi, wiernymi współpracownikami i braćmi. Byście nigdy nie odczuwali samotności uczestnicząc w życiu społeczności, do której należycie, czyniąc uczniami, nauczając, pomagając, będąc rodzicem dzieci biologicznych czy duchowych i radując się każdym dniem.

Autorką tekstu jest: Luiza Szyperska

0 comments

brak komentarzy